Czy sześciolatki odnajdą się w szkole?

Powoli nadchodzi czas rzeczywistego sprawdzenia poprawności i zasadności nowej reformy edukacyjnej naszego rządu. Zakłada ona, że dzieci sześcioletnie będą uczestniczyć już w zajęciach szkolnych, a nie chodzić do przedszkolnych „zerówek”. Obecnie, jako że mamy okres przejściowy, rodzice sami mogli decydować o losach swojego przedszkolaka. Oni wybierali pomiędzy starym, a nowym rozwiązaniem. Niebawem okaże się kto podjął najlepszą decyzję. Dzieci sześcioletnie cechuje zupełnie inny poziom rozwojowy i mentalny, aniżeli pozostałych uczniów szkoły. Trzeba im zatem zapewnić odmienne warunki edukacyjne, żeby mogły się dalej uczyć i rozwijać. Nie jestem przekonana, że szkoły poradzą sobie z tym problemem i spełnią pokładane w nich nadzieje rodziców. Niewielkie możliwości finansowe placówek edukacyjnych zamykają większość możliwości zmian. Typowe ławki szkolne nie zostaną wyparte przez otwarte przestrzenie dla sześciolatków. Sale lekcyjne nie zamienią się w miejsca przyjazne dzieciom, a korytarze nie staną się mniej przerażające. Jak na to zderzenie światów zareagują sami zainteresowani? Wszystko okaże się już w pierwszych dniach września kiedy to łodzi adepci edukacji przekroczą, po raz pierwszy, próg budynku szkolnego. Czekają na to rodzice, ale też czekają nauczyciele i dyrektorzy trzymając kciuki za udaną reformę.

Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.