1

2

3

4

5

 

Krótka charakterystyka upośledzeń umysłowych

Upośledzenie umysłowe należy do globalnych zaburzeń w rozwoju. Jego zasadniczą cecha jest to, że jest ono nieodwracalne. Współcześnie, chociaż stosuje się nowoczesne metody, nie można upośledzenia umysłowego cofnąć. Zaburzenie to charakteryzuje się tym, że jest dysproporcja miedzy wiekiem biologicznym a zdolnościami, które powinno wykazywać dziecko w tym okresie. Upośledzenie można też rozpoznać po mowie dziecka. Zaburzenie to wywołanie jest przez cztery czynniki. Pierwszym z nich jest odziedziczony i wrodzony mechanizm autonomiczno-fizjologiczny. Do tej grupy należą zespól Downa, mongolizm, czyli mutacje, które zaszły w genach. Zalicza się tu również błędy matki podczas okresu ciąży, np. spożywanie przez nią alkoholu lub palenie papierosów może powodować zmiany w płodzie i w konsekwencji doprowadzić do upośledzenia. Urazy podczas porodu również mogą spowodować tego typu zaburzenia. Drugi czynnik prowadzący do tych zaburzeń to własna aktywność dziecka. Dobrze jest, jeśli młody człowiek wykazuje aktywność w badaniu świata. Niestety są dzieci, które zamykają się we własnym świcie i trudno je czymś zainteresować. Aby nie doprowadzić do takiej biernej postawy, trzeba zachęcać do działania. Nie wolno w żadnym wypadku krytykować dziecka, bo wtedy całkowicie zamknie się w sobie z obawy przed wyśmianiem i odtrąceniem. Trzeci czynnik to środowisko, czyli warunki zewnętrzne rozwoju. Decydują one o zaspokojeniu potrzeb. Dziecko na przykład pragnie wychowywać się w pełnej rodzinie, a nie w domu dziecka. Czwarty czynnik to wychowanie. Właściwa praca z upośledzonym dzieckiem może zdziałać cuda. Dziecku należy zapewnić prawidłowe warunki rozwoju, dostosowane do jego możliwości. Dzięki temu będzie się ono czuło kochane.

Nadpobudliwość dziecięca to nie tylko ADHD

Nadpobudliwość często kojarzy się z tak popularnym ostatnio ADHD. Jest to jednak błędne przekonanie, bowiem problem nadpobudliwości jest stosunkowo stary, natomiast ADHD pojawiło się dopiero w latach 80 XX wieku. Istnieją trzy drogi przyczyn nadpobudliwości. Pierwsza z nich mówi o tym, że jest ona uwarunkowana temperamentem. U takich dzieci przeważają mechanizmy pobudzania. W tym miejscu wyróżnia się cztery typy. Do pierwszego należą dzieci nadmiernie energiczne. Nie potrafią usiedzieć na miejscu, wszędzie jest ich pełno i nigdy się nie męczą. Drugi typ cechuje duża impulsywność. Dziecko nie potrafi tu panować nad swoimi emocjami. Trzeci typ polega na tym, że nadpobudliwy przejawia zachowania agresywne. Ostania grupa to dzieci uparte. ADHD to dosyć specyficzny stan, który występuje rzadziej niż inne tego typu zaburzeni. Dotyczy ono od 3 do 5 % populacji. Są trzy typy ADHD: zaburzenia koncentracji uwagi, impulsywność połączona z ruchliwością oraz typ mieszany, czyli zestawianie zaburzeń koncentracji i nadpobudliwości. Czasem ADHD to tylko brak koncentracji. Nie pojawia się typowe dla nadpobudliwości rozpieranie przez energię. Właśnie dlatego nie można utożsamiać tych dwóch pojęć. Badacze ciągle zastanawiają się nad przyczyną ADHD. Zazwyczaj dominuje podejście biologiczne, mówiące o tym, że zaburzenia te wywołane są zmianami w mózgu. Pojawia się też pogląd, że jest związek między tym zaburzeniem a odżywianiem. Twierdzi się, że konserwanty i sztuczne barwniki powodują ADHD. Stąd właśnie postuluje się wycofanie takich produktów ze sklepików szkolnych. Trzecia droga zaburzeń to błędy w wychowaniu, np. zbyt duże wymagania rodziców w stosunku do dzieci, aby wychowywanie się w tzw. rodzinach patologicznych.

Dysleksja jako poważny problem współczesnej szkoły

Z rozwojem intelektualnym dziecka wiąże się poważny problem jakim jak dysleksja. Od 1993 roku wzrosła ilość zaświadczeń diagnozujących to zaburzenie. Współcześnie wyróżnia się dysleksję rozwojową, która pojawia się na początku nauki w szkole oraz dysleksje nabytą, która często jest wynikiem uszkodzeń mózgu, na przykład na skutek wypadku. Pierwszy przypadek tego rodzaju zaburzeń zdiagnozowano w latach 80 XIX wieku. Należy też pamiętać, że dysleksja to pojęcia dotyczące trudności w czytaniu. Pojawia się jeszcze termin dysgrafia, czyli kłopoty w pisaniu oraz dysortografia czyli trudności w stosowaniu zasad poprawnej pisowni. Wbrew pozorom i wydawanym zaświadczeniom, dysleksja to nie jest częsty problem. Dotyczy około 10% uczniów. Nie wszystkie trudności w czytaniu i pisaniu kwalifikuje się jako dysleksję. Przy diagnozowaniu tego typu zaburzeń ważne jest to, aby uczeń mieścił się w normie intelektualnej. Musi on posiadać iloraz inteligencji co najmniej 85. Wynika stąd wniosek, że uczniów z dysleksją nie kieruje się do szkól specjalnych. Nie ma takiej potrzeby, skoro ich iloraz inteligencji jest w normie. Diagnozowanie powinno być przeprowadzone około 9 roku życia, czyli w drugiej klasie. Niemniej jednak robi się to w klasie trzeciej. Wynika to stąd, że całkowitą pewność co do tego, że dziecko ma dysleksję można stwierdzić około 10 roku życia. Wcześniej istnieje tylko tzw. ryzyko dysleksji. Uczniowie posiadający zaświadczenie są traktowani ulgowo w ocenie umiejętności pisania i czytania. Zanim otrzyma się stosowny dokument, należy udowodnić, że dziecko miało odpowiednie możliwości do nauki pisania i czytania. Musi na przykład znać wszystkie zasady ortografii. Dzięki zaświadczeniom dzieci mogą oni bez stresu rozwijać inne umiejętności.

Znajomość faz rozwoju przez nauczyciela

Nauczyciel ma obowiązek znać fazy rozwoju poznawczego u dziecka. Wszystkie studia pedagogiczne i nauczycielskie wprowadzają przedmiot o nazwie psychologia. To właśnie tam obowiązkowo omawia się fazy rozwoju poznawczego według Piageta. Ta wiedza jest konieczna w nauczaniu wszystkich przedmiotów. Jest ona szczególnie istotna u wychowawców w przedszkolu, u nauczycieli tzw. nauczania zintegrowanego oraz nauczycieli szkoły podstawowej. Dzięki wiadomościom na temat myślenia u dziecka nauczyciel będzie w stanie dobrać odpowiedni materiał do danego poziomu. Nie może na przykład żądać od ucznia drugiej klasy podstawowej, aby mógł się wykazać myśleniem dedukcyjnym. Nauczyciel powinien też wiedzieć, że dziecko może tworzy pojenia na wyższym poziomie rozwoju niż wskazuje na to jego wiek. Niemniej jednak nie wolno zawstydzać ucznia, gdy ta próba się nie powiedzie. Znajomość faz rozwoju jest tez istotna w doborze metod nauczania. Nauczyciel powinien mieć świadomość, że do fazy operacje konkretne myślenie dziecka oparte jest na fizycznej aktywności. Oznacza to, że uczeń do 12 roku życia musi poznawać wiedzę niejako przez doświadczenie, tzn. musi wcielić się w rolę badacza. Lekcje oparte na aktywności nauczyciela nie sprawdzają się w młodszych klasach. Uczeń nie będzie w stanie takiej wiedzy przyswoić. Nauczyciel musi sobie zdawać sprawę z tego, że aby przejść do wyższego poziomu, muszą być opanowane umiejętności z poziomu niższego. Często okazuje się, że brak podstaw w nauce jakiegoś przedmiotu tkwi właśnie w nieopanowaniu niższych etapów rozwoju. Wszelkie trudności w nauce mogą świadczyć o tym, że dziecko znajduje się na niższym poziomie niż wskazuje na to jego wiek. Jednak do tej tezy trzeba podchodzić ostrożnie, bo czasem stres powoduje takie chwilowe cofnięcie.

Fazy rozwoju poznawczego u dziecka

Rozwój lenia u dzieci przedstawił Jeana Piaget. Jego praca jest dziś najbardziej znana i ciągle aktualna. Ten szwajcarski badacz wyznacza 4 fazy rozwoju poznawczego. Faza pierwsza obejmuje dzieci od urodzenia do 2 roku życia. Aktywność noworodka jest tutaj czysto odruchowa. Dziecko chwyta obiekty palcami, ssie, macha rękami i nogami. Na początku działania te skierowane są na własne ciało, dopiero między 4 a 8 miesiącem pojawia się cel, czyli dziecko kieruje swe działania na przedmioty zewnętrzne. Faza druga to myślenie przedoperacyjne, które obejmuje okres od 2 do 7 roku życia. Tu pojawia się myślenie symboliczne, które polega np. na traktowaniu lalki jako człowieka. Później, około 4 roku życia, pojawiają się kolejne cechy rozwoju. Jedną z nich jest egocentryzm, czyli skupianie się tylko na swoim punkcie widzenia. Kolejne to koncentrowanie się na jednej cesze i nieodwracalność. Ta druga polega na tym, że dziecko nie jest w stanie powrócić do punktu wyjścia w jakimś działaniu. Kolejna faza to operacje konkretne. Tutaj dzieci osiągają pełny system myślenia symbolicznego. Co więcej są już w stanie stawić hipotezy, potrafią również grupować przedmioty i je odpowiednio porządkować. Etap ten dotyczy okresu od 7 do 11 roku życia. Faza czwarta to operacje formalne. Jest to najwyższy i ostateczny stopień rozwoju poznawczego. Myślenie zaczyna tu przypominać myślenie u dorosłych. Dzieci nie tylko potrafią budować hipotezy, ale są w stanie je zweryfikować. Pojawia się zatem myślenie hipotetyczno-dedukcyjne. Należy jednak pamiętać, że proponowane tu przedziały wiekowe maja charakter orientacyjny. Wszystko zależy od konkretnego przypadku, zatem pewne odstępstwa nie świadczą o zaburzeniach w rozwoju.

Zanik w Polsce szkolnictwa zawodowego

Od kilkunastu lat regularnie zmniejsza się w naszym kraju liczba szkół, przygotowujących młodych ludzi do wykonywania określonego, wyuczonego zawodu. Sytuacja taka budzi duże zaniepokojenie pracodawców prywatnych menadżerów dużych firm. Co się stało, że tak popularne w czasach PRLu zawodówki stopniowo przestają istnieć? Wydaje się, że główna przyczyna takiego stanu rzeczy są przyczyny ekonomiczne. Każda szkoła zawodowa, w mniejszym lub większym zakresie, jest bardziej kosztowna w utrzymaniu niż np. popularne ogólniaki. Kosztują wyspecjalizowane pracownie, np. chemiczna czy biologiczna, kosztują tez maszyny i urządzenia niezbędne do nauki takich zawodów jak tokarz, frezer, mechanik itp. Ponadto do nauki wyspecjalizowanych zawodów są potrzebni odpowiednio wykształceni nauczyciele, głównie w zawodach technicznych, technicznych takich w naszym kraju jest niedobór. Cała sytuacja powoduje, że produkujemy masowo młodzież, która następnie nie może znaleźć nigdzie zatrudnienia, a zrozpaczeni pracodawcy szukają masowo ślusarzy, tokarzy, glazurników czy dekarzy. Nieliczni, którzy zdobyli wykształcenie w istniejących jeszcze szkołach zawodowych, w dużej liczbie wyjechali za granice, skuszeni wizja dużo wyższych zarobków oraz łatwiejszego życia. Jeśli więc w najbliższych latach nie zostanie odwrócona niekorzystna tendencja likwidowania kolejnych szkół zawodowych, staniemy przed wizją totalnego braku fachowców, fachowców co za tym idzie ciągle drożejących usług budowlanych czy na przykład związanych z naprawa samochodu. Tym bardziej, że rzemiosło w naszym kraju również uległo znacznemu ograniczeniu, a co za tym idzie coraz mniej jest prywatnych rzemieślników, którzy biorą na naukę zawodu młodych ludzi. Już w coraz większym zakresie przedsiębiorcy szukają do swoich firm fachowców zza wschodniej granicy.

Szkoła i narkotyki – czy nasze dzieci są bezpieczne

Od kilkunastu lat, od czasu rozpoczęcia się przemian ustrojowych w naszym kraju i większego otwarcia na świat, przywędrował do nas problem narkomanii wśród dzieci i młodzieży. Skala zjawiska narkomanii jest niewyobrażalnie wielka, statystyki policyjne czy tez prowadzone przez organizacje pozarządowe nie odzwierciedlają całej skali zjawiska. Co bardziej jeszcze niepokojące, z roku na rok problem wcale nie zmniejsza się, lecz stopniowo narasta. Policja i sądy dla nieletnich często rozkładają bezradnie ręce, gdy szukamy tam pomocy. Podają często jako powód mało skuteczne prawo w tym zakresie, co jest w dużej mierze prawdą. Mała ilość ośrodków odwykowych dla nieletnich oraz skomplikowane i długie procedury umieszczenia młodego człowieka w takim ośrodku powodują, że często ciężar walki z narkomania, dotykającą nasze dzieci, musimy przejąć na siebie. Szukają sojuszników, zwracamy swój wzrok na szkole, gdzie uczęszcza nasza pociecha, zwłaszcza, że często właśnie w szkole dziecko styka się po raz pierwszy z narkotykiem. Praktycznie nie ma w naszym kraju szkoły gimnazjalnej czy średniej, w okolicy której nie operują liderzy zaopatrujący młodzież w narkotyki, Jak szkoły radzą sobie z problemem narkomanii, występującym na ich terenie? Sposoby są różne, generalnie można zaryzykować stwierdzenie, że im więcej z nich ma zastosowanie praktyczne, tym lepsze może osiągnąć rezultaty walka z problemem. Jednym ze skuteczniejszych sposobów jest monitoring, zarówno pomieszczeń wewnątrz budynku, jak tez okolicy szkoły. Pozwala on na uchwycenie zjawiska narkomanii i skuteczne eliminowanie dealerów, przy udziale policji. Następna opcja walki z narkomania jest wynajęcie ochrony, dozorującej szkołę i jej okolice. Ważna jest tez bieżąca współpraca z jednostkami policji i przeprowadzane przez wyspecjalizowanych funkcjonariuszy spotkań w szkołach, dotyczących problemu narkomanii. Istotne jest tez bieżące informowanie rodziców i opiekunów dzieci zagrożonych tym uzależnieniem.

Likwidacja wiejskich szkół – konieczność czy głupota

Od kilkunastu lat, właściwie od czasu przemian ustrojowych, ma miejsce w naszym kraju stopniowa likwidacja, jak tez znaczne ograniczenie ilości małych, wiejskich szkół. Należy w tym miejscu dodać, że od kilku lat szkoły podstawowe, gimnazja i średnie oraz zawodowe finansowane są bezpośrednio z budżetów samorządów, co jest istotnym czynnikiem w procesie ograniczania ilości małych szkół wiejskich. Samorządy w procesie tworzenia czy likwidacji danej szkoły mają, więc głos decydujący. Motywacją tych ostatnich, podawaną przy okazji likwidacji poszczególnych wiejskich szkół, jest sytuacja ekonomiczna samorządów i niemożność utrzymania tak wielu szkół, w których czasem w jednej klasie uczy się tylko po kilkoro dzieci. Drugim podnoszącym przez samorządy powodem likwidacji takich szkół jest chęć zapewnienia dzieciom równego, wysokiego poziomu nauczania, co – w argumentacji przedstawicieli samorządów – jest możliwe tylko w większych szkołach, które maja odpowiednia bazę dydaktyczna, wysoko wykwalifikowana kadrę pedagogiczną. Jednak likwidacja małych, wiejskich szkół wiąże się z licznymi protestami mieszkańców tych miejscowości, rodziców dzieci, które od momentu przejścia do większej szkoły muszą pokonywać w drodze do szkoły nawet 20 i więcej kilometrów. W proteście tym towarzysza rodzicom nauczyciele likwidowanych szkół, co jest w sumie zrozumiałe, bo łączy się to bezpośrednio zazwyczaj z utratą przez nich dotychczasowej pracy. Argumentacja rodziców i wspierających ich nauczycieli jest taka, że dojazdy do szkół powodują niedogodności zarówno dla nich, jak i dla uczniów. Poza tym twierdza, ze w takich mniejszych, lokalnych szkołach jest bezpieczniej, panuje dobra, rodzinna wręcz atmosfera, nauczyciele bardziej rozpoznają potrzeby poszczególnych uczniów, co sprzyja ich rozwojowi, zapewnia bardziej bezstresową naukę. Jednak protesty tego rodzaju rzadko przynoszą zmianę decyzji lokalnej władzy.

Wprowadzenie gimnazjum do szkół – czy słuszna decyzja

W roku 1999 miała miejsce reforma szkolnictwa, polegająca na utworzeniu gimnazjów. Od tego roku dzieci po ukończeniu 6 letniej szkoły podstawowej rozpoczynają naukę w gimnazjum. Już po kilku latach od rozpoczęcia tej reformy, podnoszą się w naszym kraju liczne głosy, zarówno rodziców, jak i nauczycieli, krytykujące cała reformę. Co więc najczęściej jest zarzucane nowemu systemowi edukacji powszechnej? Przede wszystkim fakt, że nie jest to dobre dla dzieci. Okres, kiedy uczą się w gimnazjum, jest to czas dojrzewania młodych ludzi, okres jeden z trudniejszych w ich życiu. Okres buntu przeciwko wszystkiemu, ale tez czas pokazania się w środowisku, chęć szczególnego zaimponowania innym, rówieśnikom. Dla wielu jest to tez okres przezywanych frustracji, rozterek, rozchwiania psychiki. I w tym właśnie najgorszym czasie następuje zmiana szkoły, wyrwanie z dotychczasowego, znanego już sobie środowiska. Zupełnie nowe otoczenie, nieznani nauczyciele, wokół inni młodzi ludzie, których akceptacje trzeba zdobyć, walczyć o nią. Wszystko to sprzyja narastaniu zachowań często bardziej agresywnych, trudnych do sformalizowania, zupełnie często irracjonalnych. Lata nauki w gimnazjum jest to praktycznie okres obejmujący właśnie ten trudny czas dojrzewania, burzy hormonów. Nauczyciele z wieloletnim stażem maja porównanie zachowania tych samych młodych ludzi obecnie, w gimnazjum, jak tez w czasie sprzed reformy, czyli w klasach VII i VIII. Większość pedagogów twierdzi, że w czasie sprzed reformy łatwiej było znaleźć właściwe relacje z młodzieżą niż obecnie, gdzie gimnazja są niebezpiecznym skupiskiem buntujących się młodych ludzi. Wiele dzieci nie potrafi się przystosować do nagłej zmiany szkoły już w wieku 13 lat, stad liczne frustracje w tym okresie czasu. Policyjne statystyki wskazują, ze najwięcej ucieczek z domu notuje się właśnie wśród gimnazjalistów. Jednak, jak przekonują władze oświatowe w naszym kraju, powrót do czasów sprzed reformy szkolnictwa jest już niemożliwy.

Współczesna szkoła – czy spełnia oczekiwania uczniów i rodziców

Na przestrzeni kilkudziesięciu ostatnich lat szkolnictwo w Polsce uległo dość dużym zmianom. Czy zawsze na lepsze? Czy obecna szkoła ma kształt idealnie dopasowany do naszych oczekiwań i pragnień? To pytanie zadaje sobie wielu z nas. Programy szkolne w porównaniu jeszcze z tymi chociażby sprzed kilkunastu lat są bardzo przeładowane. Lekcji jest coraz więcej, nierzadko zdarza się, ze dziecko wraca ze szkoły o godzinie 15.00 lub 16.00, oczywiście z niezwykle ciężkim plecakiem. Potem zazwyczaj dziecko biegnie na zajęcia dodatkowe: śpiew, nauka gry na instrumencie, taniec, angielski czy tez inne zajęcia, wymyślone przez nas dla dziecka, by się wszechstronnie rozwijało, by nie pozostało w tyle za innymi. W jakiejś mierze przelewany w tym momencie nasze niespełnione ambicje i aspiracje na swoje pociechy, tylko czy to zawsze dla nich jest dobre? Jest to swoisty wyścig szczurów. Dziecko niekoniecznie chciałoby w tym uczestniczyć, jeśli miałoby okazję wypowiedzieć swoje zdanie w tej sprawie. Powinien być przecież czas na zabawę, relaks, troszkę czasu tylko dla siebie. Nie mówiąc już o konieczności spędzenia wspólnie z dziećmi naszego czasu, rozmowa, zabawa, wspólne rozwijanie zainteresowań, wsłuchanie się w problemy dziecka. W szkołach często nauczyciele wymagają wykuwania na pamięć całej masy wiadomości, które nie rozwijają zupełnie dziecka w żaden sposób, a powodują tylko narastający stres, gdy nie uda im się wszystkiego przyswoić. Programy szkolne są przeładowane, za mało jest tematów wymagających zastosowania swobodnego myślenia dziecka, poszukiwania celu i odnalezienia środków do ich realizacji. Poszczególni nauczyciele traktują czasem swoje przedmioty jako najważniejsze, panuje swoista rywalizacja pomiędzy nauczycielami, kto postawi więcej jedynek lub u którego na lekcji panuje większa dyscyplina – czytaj strach. Takie postawy nie maja nic wspólnego z dobrem ucznia i powinny być piętnowane zarówno przez rodziców, jak i dyrekcje poszczególnych szkół.