Rodzice czy szkoła – odpowiedzialność za wychowanie

Do chwili rozpoczęcia przez nasze dziecko procesu edukacji wczesnoszkolnej, czyli rozpoczęcia nauki w szkole, zdajemy sobie sprawę, że to tylko na nas spoczywa odpowiedzialność za wychowanie, ukształtowanie naszego dziecka, jego charakteru, osobowości, nauczenia go dyscypliny, zachowań społecznych i całej gamy innych cech charakteru. Z chwilą przyjęcia dziecka do szkoły oddychamy często z ulga, że oto nie jesteśmy już sami w procesie wychowania dziecka. Większość z nas uważa, że szkoła w sposób naturalny i automatyczny przejmuje od nas częściowy trud wychowania młodego obywatela. Jednak następne lata przynoszą zazwyczaj wiele rozczarowań, co do spełnienia przez ta instytucje naszych oczekiwań. W pewnym momencie, zwłaszcza, jeśli dzieje się z dzieckiem coś złego, następuje szukanie winnych. Więc szkoła twierdzi, że to przecież rodzice powinni kształtować dziecko, bo szkoła nie ma do tego ani odpowiednich instrumentów prawnych, ani tez fizycznych możliwości. Rodzice natomiast w zdecydowanej większości są zdania, że po to przecież płaca podatki, po to dziecko posyłają do szkoły, by nauczyła ona pewnych pozytywnych zachować, dała odpowiednie wzorce, dopilnowała niejako dziecko w procesie dojrzewania. I kto w tym sporze ma rację? Jak zwykle w takich sytuacjach, prawda leży pośrodku. Racje maja rodzice, że dziecko dużą część swojego młodego zżycia spędza w szkole, więc naturalnym wydaje się wpływ tej instytucji na jego wychowanie i postawę. Szkoła – w szlachetnym założeniu – powinna poprzez swoja działalność ukazywać właściwe ścieżki postępowania, ganić naganne zachowania niektórych. Nauczyciele i pedagodzy powinni być niejako wzorcami do naśladowania, budować wśród uczniów autorytet, niezbędny w dalszych relacjach wzajemnych. Jednak przeciążeni pracą, a często bez właściwej charyzmy nauczyciele nie są w stanie sprostać temu zadaniu. Faktycznie rodzice znają swoje dziecko od małego, kształtują je na samym początku i to oni – wbrew może pozorom – maja zdecydowanie większe możliwości kształtowania młodego człowieka. Po prostu trzeba poświęcać swojemu dziecku, na każdym etapie jego dojrzewania, wystarczająca ilość czasu, uwagi, zrozumienia. I jak najwięcej rozmawiać z nim – szczerze, z wzajemnym poszanowaniem drugiej strony. Wtedy możemy osiągnąć dobre rezultaty. I jeszcze jedna uwaga do rodziców – nigdy przy dzieciach nie mówcie źle o ich nauczycielach.

Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.