System kształcenia w Polsce

Obecnie w naszym kraju mamy następujący typy szkół: podstawowe, gimnazja, zawodowe, licea, technika, studia. Na przestrzeni ostatnich 20 lat w różnych okresach czasu wygrywały różne koncepcje kształcenia młodych ludzi. Czy obecny model jest tak dopracowany, że nie wymaga już żadnych reform czy poprawek? Chyba najwięcej dyskusji wywołuje sprawa utworzenia gimnazjów, praktycznie od momentu ich powołania. Otóż przeciwnicy tej koncepcji kształcenia uważają, że okres, kiedy dziecko zaczyna gimnazjum, jest bardzo trudnym etapem zżycia, jest to okres wkraczania młodego człowieka w etap dojrzewania, a wiec wszystkie trudności z tym związane ujawniają się ze zdwojona siłą. W tym czasie gromadzenie wszystkich młodych ludzi, którym szaleją hormony, na 3 lata w jednym miejscu powoduje zagrożenie zarówno dla nich samych, jak tez nie ułatwia zżycia pedagogom mającym za zadanie uczenie ich i kształtowanie właściwej świadomości i odpowiednich postaw. Z kolei zwolennicy obecnego modelu odpierają zarzuty twierdząc, że gimnazjum zapewnia lepsze warunki nauki, że jest to model stosowany w większości krajów europejskich, że w szkołach tych uczą nauczyciele wyspecjalizowani w nauczaniu młodzieży w tym właśnie wieku. Większość specjalistów z dziedziny szkolnictwa jest zdania, że mimo niekoniecznie udanej reformy, nie ma już w tym zakresie odwrotu i powrotu do modelu 8 klasowej szkoły podstawowej. Dużo kontrowersji w naszym kraju budzi od lat model kształcenia zawodowego młodzieży. Nie dość, że popularnych niegdyś zawodówek jest już w Polsce bardzo mało, to jeszcze kształcenie w nich nie zmieniło się praktycznie od początku zmian ustrojowych w kraju, pomimo ogromnych zmian na rynku pracy i pilnej potrzeby dostosowania szkolnictwa zawodowego do bieżących potrzeb przemysłu, rzemiosła, sfery usług. W tym względzie odstajemy bardzo od większości krajów europejskich, gdzie władze przeznaczają duże środki finansowe na rozwój szkolnictwa zawodowego. Już obecnie w naszym kraju jest ogromny niedobór fachowców, za kilka lat grozi nam sytuacja, że będzie wielu magistrów, zwłaszcza nauk humanistycznych, a ostatni fachowcy typu hydraulicy czy budowlańcy wyjada na Zachód. Ostatni element kształcenia to studia wyższe. I tu widzimy niepokojące zjawiska, gdyż od lat masowo produkowani są politolodzy, pedagodzy czy specjaliści od marketingu, a coraz mniej kończy uczelnie inżynierów czy mechaników – specjalistów poszukiwanych na rynku pracy.

Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.